Oktawa e.V. – muzyczna przestrzeń ludzi z pasją


 

Mam zdjęcia z tamtych lat. I mam świadomość, że one nie pokazują „organizacji”. One pokazują czas, którego nie da się cofnąć - a który można ocalić, opowiadając go jeszcze raz: obrazem, dźwiękiem i wspomnieniem.



🌲🎶 Opowieść znad Wupper – Glüder, nasza muzyczna przystań

 

 

 Symfonia Blues – Oberschlesien Hauptbahnhof

 

Wiersz Piotra Gabriela Skorupy, napisany specjalnie z okazji otwarcia nowej siedziby

Oktawy e.V. w Glüder

Z czasem stał się symbolem - był wywieszony w lokalu przez cały okres jego działania.



Było coś wyjątkowego w tym miejscu - czymś więcej niż tylko jakimś lokalem pod lasem.
,,Haus Glüder",przestronny lokal w Solingen, położony w południowej części Stadtbezirks Burg/Höhscheid, u ujścia potoków Sengbach i Hammersbach. Wkrótce stał się czymś więcej niż adresem. To tam Oktawa zaczęła oddychać pełniej: z tygodnia na tydzień, z wydarzenia na wydarzenie - koncerty, wieczory poetyckie, spotkania, rozmowy do późna. Dla wielu z nas to miejsce było jak kotwica: punkt, do którego wracało się nie tylko po muzykę, ale po ludzi.

 

Tworzyliśmy scenę. Odnawialiśmy ściany, dekorując je zdjęciami z odbytych już koncertów - (patrz niżej: Ściana Wspomnień.
Montowaliśmy światła, budowaliśmy klimat. Każdy z nas zostawił tu swój ślad

- w drewnie, farbie, dźwięku i emocjach.

 

Przestrzeń Glüder szybko wypełniła się brzmieniem: bluesa, rock, poezji. Grali tu doświadczeni muzycy i debiutanci, spotykały się pokolenia, rodziły przyjaźnie i muzyczne współprace

W sali koncertowej unosiła się atmosfera wspólnoty – było w niej coś niepowtarzalnego.
Były momenty intensywne, radosne, wzruszające.
Były też trudności - bo nie było to łatwe miejsce w utrzymaniu. Ale nawet te trudniejsze chwile cementowały zespół ludzi, którzy chcieli zrobić coś razem.

 

Z perspektywy czasu widzę, jak ważny był to etap - także dla mnie osobiście.
To był jeden z najbardziej intensywnych okresów mojego życia fotograficznego i społecznego.
Nie zawsze mogłem być za aparatem – bywało, że podczas koncertów stałem na zewnątrz: przy grillu, przy nalewaku piwa, obsługując gości.

Takie ,,dyżury" też miały swój urok – słyszałem muzykę zza ściany, czułem jej rytm, choć nie widziałem sceny.


Dziś myślę, że właśnie wtedy najmocniej czuło się wspólnotę – każdy robił to, co trzeba, by muzyka mogła płynąć.



📍Ściana wspomnień📍

Ściana wspomnień?

 

To był nasz pomysł – żeby ją jakoś uatrakcyjnić, dodać koloru, po prostu ubarwić.

 

Wpadliśmy na pomysł, by nadać jej wyjątkowy charakter - sięgnęliśmy po stare, pożółkłe strony dawnych gazet, odnalezione wśród archiwaliów.

 

Uzupełniliśmy je fotografiami z poprzednich spotkań polonijnych.

 

Po prawej stronie - fragment tej ściany, która wciąż opowiada swoje historie.



Fotogeafie -nie moje


📸 Wracam powoli do tych spotkań - zdjęcia czekały w archiwum, teraz czas je pokazać. Strona będzie się jeszcze zmieniać, dziękuję za cierpliwość!